W poszukiwaniu prostoty...
Tak naprawdę to już chciałem zrezygnować z tego całego blogopisania. Znudziło mi się. Przestałem "mieć parcie na korzeń", które kazało mi pisać. Dzielić się myślami. Zaczęło mnie dręczyć poczucie bezsensowności mojego na blogasku tworzenia. Niby nigdy mi nie zależało na tym aby dotrzeć do dużej ilości ludzi, z czasem jednak taka potrzeba zaczęła się we mnie pojawiać.
Przestałem czuć parcie, w związku z czym pisałem coraz rzadziej i rzadziej, aż w końcu zupełnie zaprzestałem. Przy najmniej na razie. Irytujące w tym blogopisaniu było to, że musiałem całkiem sporo rzeczy zrobić zanim mogłem opublikować wpis. Dodać tagi, sprawdzić czy plugin od twittera włączony itd. To wkurza, deprymuje i sprawia, że się zwyczajnie przestaje chcieć. Powoli zaczynałem czuć potrzebę rozpoczęcia tego wszystkiego raz jeszcze, ale z innej strony i w inny sposób. No i trafił się Posterous. CoSTa opisał go u siebie, o tutaj. Cholernie mi się pomysł spodobał ze względu na prostotę właśnie. Ponieważ ogólnie starzeję się moje podejście do tego całego WebDwaZero bardzo się zmieniło. Zresztą nie tylko do WWW XXI wieku zmieniłem nastawienie. Cała technologia, którą się do tej pory z taką lubością otaczałem zaczęła mnie przytłaczać. Ja wcale nie chcę być cały czas podpięty do internetu, wcale nie chcę cały czas informować wszystkich dookoła co u mnie słychać, wcale nie chcę grać w jakieś idiotyczne quizy, które zastępują komunikację między ludzką na takim fejsbuku. Okazało się, że wraz z wiekiem i mam nadzieję doświadczeniem wszystkie te nowinki przestają mnie bawić. Ja chcę przede wszystkim móc decydować o tym, co w danej chwili będę robił i nie czuć przy tym wyrzutów sumienia, że powinienem robić coś innego, bo znajomi napisali coś na twitterze, czy zmienili statut gdzie indziej. Tak więc na razie będę sobie tutaj po cichu pisał, w ukryciu i tajemnicy przed wszystkimi. Jak się rozkręci, puszczę to w świat, jak nie, to umrze śmiercią naturalną.
Przestałem czuć parcie, w związku z czym pisałem coraz rzadziej i rzadziej, aż w końcu zupełnie zaprzestałem. Przy najmniej na razie. Irytujące w tym blogopisaniu było to, że musiałem całkiem sporo rzeczy zrobić zanim mogłem opublikować wpis. Dodać tagi, sprawdzić czy plugin od twittera włączony itd. To wkurza, deprymuje i sprawia, że się zwyczajnie przestaje chcieć. Powoli zaczynałem czuć potrzebę rozpoczęcia tego wszystkiego raz jeszcze, ale z innej strony i w inny sposób. No i trafił się Posterous. CoSTa opisał go u siebie, o tutaj. Cholernie mi się pomysł spodobał ze względu na prostotę właśnie. Ponieważ ogólnie starzeję się moje podejście do tego całego WebDwaZero bardzo się zmieniło. Zresztą nie tylko do WWW XXI wieku zmieniłem nastawienie. Cała technologia, którą się do tej pory z taką lubością otaczałem zaczęła mnie przytłaczać. Ja wcale nie chcę być cały czas podpięty do internetu, wcale nie chcę cały czas informować wszystkich dookoła co u mnie słychać, wcale nie chcę grać w jakieś idiotyczne quizy, które zastępują komunikację między ludzką na takim fejsbuku. Okazało się, że wraz z wiekiem i mam nadzieję doświadczeniem wszystkie te nowinki przestają mnie bawić. Ja chcę przede wszystkim móc decydować o tym, co w danej chwili będę robił i nie czuć przy tym wyrzutów sumienia, że powinienem robić coś innego, bo znajomi napisali coś na twitterze, czy zmienili statut gdzie indziej. Tak więc na razie będę sobie tutaj po cichu pisał, w ukryciu i tajemnicy przed wszystkimi. Jak się rozkręci, puszczę to w świat, jak nie, to umrze śmiercią naturalną.