W poszukiwaniu prostoty...

...podczas burzy

Na co dzień.

Duże miasta mają ten minus, że są zapchane ludźmi i hałasem, który ludzie wokół siebie tworzą. Pomimo tego, że jestem śpiochem i uwielbiam spać, czasami zdarza mi się wyjść naprawdę wcześnie do pracy i mogę się wtedy delektować spokojem i ciszą jakiego nie często można zaznać w Warszawie. Puste tramwaje też mają swoje zalety. Książkę można poczytać no i  do pracy jadę 35 minut a nie 50, a to już całkiem spora różnica.
Nie da się jednak ukryć, że nawet te poranne chwile względnego spokoju są kłamstwem i jedynie dlatego, że na co dzień jest głośniej, szybciej i bardziej tłoczno, wydają mi się one tak cenne.

Kilka lat temu, nie sądziłem, że chciałbym na stałe zamieszkać w miejscu spokojnym i odludnym. Warszawa spełnia większość moich podstawowych potrzeb. Spełnia też całkiem sporo potrzeb dodatkowych, które umilają i ułatwiają egzystencję, zaczyna jednak powoli męczyć. Czas płynie nieubłaganie do przodu, zmienia mi się ogląd na życie i moje miejsce w świecie.

Czas zmądrzeć ;-)

Loading mentions Retweet

Filed under  //   filozoficznie   życie  
Posted August 10, 2009
// 0 Comments